Intensywny scorelauf

Dzisiaj w Sękocinie odbył się pierwszy dzień jedenastej rundy Pucharu Warszawy i Mazowsza w RJnO. Był to zarazem pierwszy scorelauf w sezonie 2018, drugi i ostani odbędzie się na kończącym sezon weekendzie. Zjawiło się prawie 50 zawodników, którzy zaczynali swoje zmagania na gościnnej polanie znajdującej się w miejscu starej szkółki leśnej. Opuszczone na co dzień Lasy Sękocińskie gościły dziś również konkurencyjną imprezę biegową leśników. Na szczęście nie doszło do konfliktu biegaczy i rowerzystów, i wszystkie punkty kontrolne bezpiecznie przetrwały do końca dnia.

Organizotor zaskoczył startujących na trasach zielonej i niebieskiej, ponieważ przez błąd w komunikacie startowym na mapach czekało więcej punktów do znalezienia. Długość tras oczywiście nie zmieniła się. I tak na trasie zielonej wystartowało 20 osób, a na niebieskiej 9.

Trasy dłuższe, to znaczy czerwona i czarna, swoje punkty znajdowały również po północnej stronie trasy S8. Na obu dystansach w sumie wystartowało 17 zawodników, którzy w lesie spędzali nawet 3 godziny.

Pogoda dzisiaj dopisała, chłodniejsza temperatura zapewniała komfortowe chłodzenie, a w momencie kiedy robiło zimniej słońce wyłaniało się zza chmur dając przyjemne ciepło. To prawdziwy początek jesieni, który niektórzy zawodnicy kontemplowali przy rozpalonym ognisku.

Jutro przenosimy się do Otrębus, gdzie na leśnej Polanie Zosin ulokowana zostanie baza zawodów. Po dzisiejszych długich zmaganiach czekają na wszystkich krótsze dystanse sprint i średni. Powinno być szybko, ale i łatwo będzie o pomyłkę, mnogość ścieżek może przyprawić o zawrót głowy. A na mecie tak jak dzisiaj zapraszamy na ognisko.

Wyniki z dzisiejszego dnia są już dostępne. Poniżej załączamy też mapę trasy czarnej.

ZałącznikWielkość
Image icon Scorelauf_czarna.jpg953.84 KB

Komentarze

Cześć,

Cześć,

Faktycznie nastąpiła pomyłka. Poprawny czas po weryfikacji został wpisany. Jak coś jest jeszcze nie tak to pisz proszę na pwim.rjno@gmail.com

Ślad z soboty (scorelauf),

Ślad z soboty (scorelauf), wyjątkowo z trasy czarnej.

Większość osób najbliższe punkty od polany startowej atakowała na samym początku, a ja postanowiłem zostawić je na koniec. Na pierwszy ogień poszły 36 i 38 i tu niespodzianka - nagle dołączyłem (na rowerze) do grupy biegaczy. Kolejnym punktem miał być 51 i znów powrót na trasę biegową, ale tym razem pod prąd. Co ciekawe - niektórzy biegacze sprawiali wrażenie, że zupełnie nie patrzą przed siebie. Dobrze, że mam głośną piastę w tylnym kole, która skutecznie zastępuje dzwonek :).

Największego babola popełniłem na dojeździe do PK 50. Pierwotny plan - jadę dookoła. Ale Adam tak sprytnie postawił ten punkt, że niestety dałem się nabrać i skusiłem się na skracanie. Początek całkiem spoko, otwarta przestrzeń, nawet jest droga, ale zaraz pojawiają się pierwsze jeżyny, do ściany lasu (?) nadal daleko, a ja brnę dalej. Widzę, że lasu strzeże gęsta roślinność, a ja brnę dalej. Jakoś ominąłem te gęstwiny, a w lesie pokrzywy. Pięknie. Po kilkunastu metrach rzeczka. Jest na mapie, ale czemu taka szeroka w rzeczywistości? Chwila zastanowienia i odwrót, ale jak najkrócej do asfaltu i tak jak wcześniej zamierzałem - jednak dookoła. Na spokojnie w domu analiza tego "skrótu" - czas poza asfaltem 6:40 min, a po asfalcie zajęłoby mi to jakieś 0:15 min. Masakra.

Dalej już bez większych niespodzianek. No może poza 34, gdzie tych ścieżek było trochę więcej (co widać na śladzie). To kluczenie trochę na własne życzenie. Z przeciwka widziałem jadące osoby prawdopodobnie z trasy niebieskiej i skoro nadal jadą to tej ścieżki tam pewnie nie ma. Błąd - trzeba jechać swoje i nie zawsze sugerować się innymi osobami.

I na koniec pierwszoplanową rolę odegrała siatka. Przebijam się przez las i nagle widzę lampion (ostatni mój punkt), ale po drugiej stronie siatki (!) I co teraz? W prawo, lewo?  Górą odpada. Na szczęście w lewo było rozcięcie, PK podbite (dziwnym zbiegiem okoliczności 3 ostatnie PK lądują w kratkach z takim samym kodem) i do mety. Chyba pojechałem trochę za daleko i tym razem za siatką widzę wiatę, ognisko, polanę, więc musiałem jeszcze trochę pojechać dookoła. 

Ogólnie fajny teren na rower, ciekawie rozmieszczone punkty i dopisała pogoda.

Mam podobny przejazd co Adam,

Mam podobny przejazd co Adam, ale ślad wrzucę chyba dopiero po weekendzie.

Zacząłem od 36 i 38 tylko objechałemt trójkąt od góry po ścieżkach. Na trasie do 51 stała na środku karetka i mało w nią nie wjechałem. Do 50 nie ryzykowałem skrótu i było szybko:). Potem to samo do p 46. Od 46 do 45 pojechałem ścieżką kreskowaną. Było wolniej, ale pewniej, że nie przejadę punktu. Między 43 a 41 pojechałem od góry pomiędzy płotami. Sporo było biegaczy i miałem zająknięcie przed 41, ale wystarczyło lecieć tylko na górkę.

Dalej to nie zauważyłem tego perfidnego rozmieszczenia 68 i 69 i musiałem zrobić agrafkę:). Przekładając mapę i jadąc od 70 do 71 za wcześnie zrobiłem podmianę i szukałem też za wcześnie. 34 też szukałem i potem pojechałem na okrągło do 74. Za to do 75 to wyjechałem z lasu i pojechałem przy siatce ekspresówki.

Przed 31 zobaczyłem, że mam kapcia. Do 32 biegłem, ale potem spróbowałem na szybko napompować koło z naboju i się udało. Wpadłem na dziurę w płocie do 33 i szybko do mety jeszcze na jakimś powietrzu w kole. Zmiana dętki już na spokojnie w bazie;)